Shadowrun: Returns, czyli recenzja spóźniona o lata

Recenzowanie gry 2 lata po premierze może wydawać się głupie. Dlatego uznajmy, że nie jest to recenzja, a krótka refleksja na temat gry,  która wydaje mi się niedoceniona. Panie i panowie – oto Shadowrun: Returns.

sr

Świat Shadowruna (zakładam, że możecie go nie znać, jeśli go znacie – możemy zostać przyjaciółmi) to świat, gdzie „man meets magic & machine”. Takie jest oficjalne hasło. A co to dla nas oznacza?

W 2011 doszło do Przebudzenia. Na świecie pojawiły się elfy i krasnoludy. Obudziły się smoki. Niedługo potem okazało się, że w morzach żyją potwory, ludzie mogą posługiwać się magią, a na elfach i krasnoludach nie kończą się warianty metaludzkości (takiej nazwy zaczęto używać, żeby nikogo nie urazić).

Nagle przeskoczmy do lat 50. XXI wieku (aktualna edycja gry fabularnej osadza akcję później, w 2075). Mamy ciekawą mieszankę – krasnoludy, magia, smoki, wszczepy. W jednej drużynie szaman i haker. Wygląda ciekawie, prawda?

Skoro wiecie już, jak wygląda świat Shadowruna, to może czas przejść do samej gry.

srr_logo_splash

Shadowrun: Returns jest przedstawicielem wymierającego gatunku – klasycznego, taktycznego cRPG. Są wszystkie niezbędne elementy: turowa walka, rzut izometryczny, konieczność używania otoczenia, i tak dalej. Zacznijmy może od tego, co w każdym cRPG najważniejsze – fabuły.

Ta nie jest może zachwycająca, ale złego słowa nie mogę o niej powiedzieć. Zaczyna się od ciekawego chwytu. Dzwoni do nas stary znajomy (którego, szczerze mówiąc, ledwo można uznać za znajomego, a nie za wroga), który… Jest martwy. Jego śmierć odpaliła nagranie (stąd nazwa kampanii – „Dead Man’s Switch”), a zachęcić nas do odkrycia okoliczności jego śmierci ma nas pokaźna suma nuyenów, którą za to otrzymamy.

Fabuła ma kilka niezłych zwrotów akcji, fajne zakończenie, a do tego ładnie trzyma klimat uniwersum. Nie jest to może najwyższa światowa liga, ale na pewno nie będziecie żałować spędzonych godzin (mnie przejście jej zajęło jakieś 12).

Czas przyjrzeć się innym ważnym elementom. Może teraz tworzenie postaci.

char3.jpg

Na pewno nie będziecie narzekać na małą ilość opcji. Tworzenie postaci zaczynamy od wyboru płci i metatypu. Tych jest pięć – człowiek, elf, krasnolud, ork i troll. Mają one swoje zdecydowane plusy i minusy, ale nic nie stoi na przeszkodzie w stworzeniu dowolnej kombinacji rasa-klasa.

Kiedy już wybierzemy metatyp przychodzi czas na wybór kariery. Jest kilka bazowych, ale dla wyjadaczy jest opcja tworzenia własnej. Tak – możecie stworzyć dowolne połączenie! Same kariery też nie są specjalnie wiążące – odpowiadają tylko za część startowo rozdysponowanych punktów. Kiedy już podejmiecie decyzję, czy wolicie grać ulicznym samurajem, czy też szamanem pozostaje wybór wyglądu naszego bohatera. Pula portretów jest spora, a możliwości stworzenia avatara też nie brakuje – jak na tak ubogą graficznie grę jest naprawdę fajnie.

Na koniec zostało już tylko rozdanie punktów w umiejętnościach (te są bardzo dobrze opisane i nie będziecie mieć problemu ze zrozumieniem ich sensu), wybranie imienia i coś, co jest w tej grze bardzo cieawe – wybór „etykiety”. Czasem w opcjach dialogowym są dodatkowe, zablokowane opcje. Niektóre odblokowuje dostateczny poziom stosownej statyski, czasem potrzebujemy gotówki, a czasem własnie etykiety. Dotyczną one konkretnych grup społecznych (runnerzy, policja, korpo, etc.) i działają naprawdę fajnie – szczególnie, że nigdy nie będziemy mieć wszystkich.

Co nieco napisałem o fabule i postaciach, czas na sam gameplay

srr_screen11_touristville

Jak już pisałem – gra jest typowym taktycznym cRPG. Najważniejsze są więc walki. I o nich kilka słów.

Walki toczą się w turach (nic dziwnego, prawda?). Nasza drużyna zazwyczaj składa się z kilku osób (możemy wynajmować dodatkowych runnerów, o ile nas na to stać, do tego mamy kilku „fabularnych” towarzyszy). Kierujemy każdą z nich osobna. Zasięg ruchu i ilość możliwych do wykonania akcji jest zależna od ilości punktów akcji, które posiada nasz bohater. Jak na razie jest raczej klasycznie, prawda?

Wszystko zaczyna się robić ciekawsze, jeśli uwzględnimy różnorodność ekwipunku. Możemy naszych ludzi wyposażyć w wszelkiego rodzaju broń palną, pancerze, wszczepy, a także w broń białą, zaklęcia ofensywne, przywołujące duchy… Nawet nie wiem, czy wymieniłem wszystko.

Dzięki sporej różnorodności walki nabierają kolorytu. A dodajmy do tego Matrycę (angielskie Matrix budzi zbyt jednoznaczne skojarzenia). Tam odbywa się hakowanie i co mogę powiedzieć – to chyba najfajniejsze rozwiązanie, jakie mogli wymyślić.

srr_screen05_matrix

Poza walkami i hakowaniem jest też przecież fabularna część gry. I ta też jest rozwiązana ciekawie. Dialogi nie są co prawda udźwiękowione, ale za to świetnie napisane, a do tego mamy do wyboru masę opcji. Aby zwiększyć klimat pojawia się coś na kształt didaskaliów, które opisują miejsca, działania bohaterów niezależnych, a także niektóre wydarzenia (których gra nie może nam pokazać). Paletę opisów (kojarzących mi się z narracją Mistrza Gry) uzupełniają ekrany ładowania wypełnione po brzegi tekstem. Naprawdę, gra ocieka klimatem.

Na koniec jeszcze kilka słów o oprawie audiowizualnej. Grafika nie powala, ale jak na grę niezależną jest całkiem przyzwoita. Trzyma klimat, a braki nadrabia lekkim przerysowaniem, które pasuje do konwencji. A muzyka… Naprawdę, od dawna nie słyszałem tak dopasowanego soundtracku. Zresztą, co będę się rozpisywał.  Posłuchajcie go sobie.

Zapomniałem dodać, że gra jest niedroga (upolowanie jej za równowartość 10 polskich złotych nie jest trudne), ma wersję na Androida i iOSa (Google Play – 8,92 zł., naprawdę!) i ma świetne DLC, Dragonfall… którego jeszcze nie przeszedłem. Kiedy tylko je przejdę, dam wam znać, czy jest tak dobre, jak mówią. A mówią, że lepsze od podstawki!

seattle2072left1680x1050-900x500

Na tym koniec recenzji. Jeśli was to ciekawi, to grafiki pochodzą z oficjalnej strony Harebrained Schemes i shadowrun.com. Obie serdecznie polecam. I aby świeckiej tradycji stało się zadość – cytat! Co więcej, oryginalny – wzięty wprost z podręcznika do gry fabularnej.

„Never Deal with a Dragon” 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s